W październiku niemieckie sądy zarejestrowały 2 108 upadłości przedsiębiorstw (+4,8% r/r), a najmocniej cierpią sektory, które dla polskich firm są kluczowe:
• transport i logistyka – 12,3 upadłości na 10 000 firm,
• hotelarstwo i gastronomia – 10,5,
• budownictwo – 8,5 przypadków.
Co gorsza, rośnie również liczba niewypłacalności konsumenckich (+7,6% r/r), co obniża popyt i dodatkowo osłabia całą gospodarkę.
Co to oznacza dla polskich firm?
Każda rosnąca upadłość za Odrą to większe ryzyko dla tysięcy polskich eksporterów i dostawców.
Wystarczy jeden niewypłacalny kontrahent, by poważnie nadszarpnąć płynność — szczególnie w sektorach o niskich marżach i dużych wolumenach.
W czasach, gdy ryzyko rośnie szybciej niż sprzedaż, zarządzanie należnościami staje się strategicznym priorytetem, a nie dodatkiem do procesów finansowych.
Dlatego dziś ubezpieczenie należności nie jest „opcją” — jest tarczą ochronną.
Gdy upadłości rosną o kilkanaście procent rok do roku, a dynamika niewypłacalności obejmuje zarówno duże, jak i małe firmy, przedsiębiorstwa potrzebują narzędzi, które:
✔ chronią przed stratami wynikającymi z braku płatności,
✔ zapewniają bezpieczeństwo przepływów finansowych,
✔ wspierają podejmowanie decyzji kredytowych,
✔ pozwalają utrzymać wzrost… nawet na trudnych rynkach.
To moment, w którym przewagę konkurencyjną budują nie tylko ci, którzy dobrze sprzedają — ale ci, którzy mądrze zabezpieczają swój biznes.
Mówiąc krótko:
➡ Niemcy wchodzą w jeden z najtrudniejszych okresów ostatnich lat.
➡ Ryzyko niewypłacalności rośnie w tempie, którego nie można ignorować.
➡ Firmy, które dziś wzmacniają ochronę należności, jutro będą wygranymi.
Jeśli Twoja organizacja działa na rynku niemieckim lub współpracuje z firmami z Niemiec, to jest dobry moment, by postawić sobie jedno pytanie:
Czy jesteśmy gotowi na nieprzewidywalność?
Chętnie pomożemy przeanalizować ryzyka w Twojej branży i wskazać najlepsze rozwiązania.