Wzrost cen ropy naftowej po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie (Iran) szybko przełożył się na ceny paliw w Europie i powrót presji inflacyjnej.

W ostatnich tygodniach:
Ceny ropy gwałtownie wzrosły (ok. +40–60% w szczycie). Następnie pojawiła się duża zmienność i częściowa korekta, jednak nadal jesteśmy powyżej poziomów sprzed konfliktu.
Efekt? Paliwa znów stają się jednym z głównych czynników inflacji w Europie.

Co decyduje o skali uderzenia?
Wpływ na gospodarstwa domowe pozostaje bardzo zróżnicowany i zależy od:
– udziału paliw i energii w koszyku inflacyjnym
– uzależnienia od importu ropy i produktów rafinowanych
– reakcji państwa (podatki, tarcze, regulacje cen)
– struktury gospodarki (transport, przemysł, rolnictwo)

Jak wygląda sytuacja w UE?

1. Relatywnie niższa wrażliwość
(np. Polska, Francja, Portugalia)
Wpływ jest odczuwalny, ale częściowo amortyzowany przez:
– działania rządów
– mniejszy udział paliw w konsumpcji
Wzrost inflacji raczej umiarkowany.

2. Wysoka wrażliwość
(np. Niemcy, Włochy, Hiszpania, Czechy)
Silne przełożenie na inflację przez:
– przemysł i transport
– efekt wtórny (droższy transport = droższe towary)
Już widać przyspieszenie inflacji w danych europejskich.

3. Najbardziej narażone gospodarki
(np. część Europy Środkowo-Wschodniej i Bałtyckiej)
Kombinacja:
– wysokiego udziału energii w wydatkach
– niższej siły nabywczej
Największe ryzyko spadku realnych dochodów.

Obecnie jesteśmy w fazie niestabilności:
– ceny paliw rosną → podbijają inflację
– ropa jest bardzo zmienna (reakcja na informacje z konfliktu)
Nawet krótkie skoki cen mogą podnosić koszty w całej gospodarce.

Dopóki napięcia się utrzymują presja inflacyjna nie zniknie.

Wniosek
Dziś kluczowa jest zmienność i niepewność cen ropy. To ona:
– utrudnia planowanie firmom
– zwiększa ryzyko inflacyjne
– najmocniej uderza w gospodarstwa domowe